wtorek, 30 grudnia 2014

Chapter Six


Po śniadaniu Zayn zaproponował, żebyśmy poszłi gdzieś się przejść.
Louis stwierdził że mu się nie chce, a Liam że musi coś załatwić.
Więc zostałam ja, Harry, Zayn i Niall.

Byliśmy u mnie w domu, bo musiałam się przebrać, a no i musiałam się umyć.
Wyszłam z łazienki.
-Możemy ruszać! - wszyscy troje spojrzeli na mnie i wstali.
Wyszliśmy.
Samochód został u mnie, bo chłopcy stwierdzili, że chcą iść na jakąś balange.

Byliśmy już w klubie.
Zayn i Harry już wyrywali jakieś dziewczyny, a Niall? Niall jakoś dziwnie się zachowywał, no ale nie ważne.
Poszłam po drinka, wypiłam go ciurkiem, i tak kolejny i kolejny, aż w końcu byłam lekko wstawiona.
Zaczęłam szukać któregoś z moich towarzyszy, ale żadnego nie mogłam znaleść, aż zobaczyłam Horan'a tańczącego i całującego jakąś dziwke.
Poczułam ukłucie w sercu.
Łzy zaczęły napływać mi do oczu, ale czemu? Kurwa czemu?
Pobiegiem wyszłam z klubu. Biegłam do domu.
Otworzyłam drzwi i trzasnęłam nimi z całej siły, to samo zrobiłam z drzwiami od mojego pokoju. Po mału się po nich zsunęłam. Schowałam twarz w dłoniach i płakałam jeszcze bardziej. Czemu ja tak płacze? O co chodzi do cholery? Nie wiem, ale to tak strasznie boli.
Pobiegłam do łazienki i wyciągnęłam moją najlepszą przyjaciółkę z kosmetyczki, napisałam jeszcze do Harry'ego że jestem w domu i rzuciłam telefon na podłogę. Usiadłam na niej i obracałam rzyletke placami. Już dawno tego nie robiłam, blizny w większości się zagoiły, ale to mnie teraz najmniej obchodziło. Pamiętam jak kiedyś to właśnie ona dawała mi ukojenie, kiedy byłam w rozsypce, kiedy miałam depresję, zawsze mi pomagała, więc może pomoże i teraz.
Chwyciłam ją i jedną dłoń i przejechałam po lewym nadgarstku, i jeszcze raz i jeszcze raz. Krew zaczęła cieknąć po mojej ręce po czym zkapywać na podłogę.
- Ufff. Już tak strasznie nie boli. - odetchnęłam z ulgą.
Wstałam, przemyłam nadgarstek wodą, po czym zaczęłam wybierać krew z podłogi. Kiedy już to zrobiłam wróciłam do pokoju i odebrałam telefon, który właśnie zaczął dzwonić.
- Hey, my zaraz wrócimy z chłopakami. - Hazza nie był schlany. Aż dziwne.
- Okey, napisz do mnie kiedy będziecie pod domem, otworzę Wam drzwi. - starałam się mówić normalnie.
- Ty płakałaś? Co się stało? - Fuck! Poznał się.
- Nie płakałam i nic się nie stało. - zapewniałam.
- No dobra, powiedzmy że Ci wierze, zaraz będziemy.

1 komentarz:

  1. Hej nominowałam cię do LA.! xx
    Wiecej na http://never-toogether.blogspot.com/2015/01/liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń